Witajcie,
wracam do Was z kolejnym postem o pielęgnacji twarzy. Poprzedni cieszył się takim powodzeniem, że postanowiłam zagłębić się w tę tematykę. Przedstawiam Wam nowość! Krem matujący na dzień od Bielendy z zieloną herbata!
Cieszę się, że poprzedni post o serum matującym był tak chętnie przez Was czytany 🙂 Każde wyświetlenie i komentarz są dla mnie motorem do dalszych działań i wpisów. Dziękuję! ;*
Krem do twarzy Bielenda ZIELONA HERBATA przeznaczony jest do skóry mieszanej, błyszczącej. Zawiera antybakteryjny olejek z drzewa herbacianego, kompleks anti-ox i anti-pollution, a także nawilżającą betainę.
Krem ma lekką, żelową formułę i przeznaczony jest do pielęgnacji cery mieszanej, ze skłonnością do błyszczenia, niedoskonałości i przebarwień. Zawiera niezwykle efektywne połączenie skutecznych składników pielęgnujących: antybakteryjnego olejku herbacianego, komplexu anti-ox i anti-pollution oraz nawilżającą betainę. Krem rozjaśnia przebarwienia, matuję, ściąga pory i zmniejsza ich widoczność, nawilża i wygładza, zmniejsza występowanie zmian trądzikowych, sprzyja znacznej poprawie wyglądu i kondycji naskórka.
Wzbogacenie kremu o niezwykle efektywne połączenie witaminy C, ekstraktu zielonej herbaty oraz specjalnego biopolimeru tworzy kompleks anti-ox i anti-pollution, stanowiący swoistą „tarczę” przeciw zanieczyszczeniom powietrza i niekorzystnym wpływem środowiska. Dzięki temu krem w znacznym stopniu ogranicza przenikanie pyłów zawieszonych PM 2,5 w głąb naskórka i zmniejsza ich destrukcyjne działanie. Pozwala to utrzymać naskórek w dobrej kondycji, spowalnia procesy starzeniowe w nim zachodzące i czyni go silniejszym.
Wyjątkowa lekka wodna formuła nie obciąża skóry, świetnie się rozprowadza, natychmiastowo wchłania, pozostawiając uczucie zmatowienia, nawilżenia i odświeżenia. Krem daje efekt satynowej miękkości i wygładzenia naskórka. Jest idealny zarówno do samodzielnego stosowania jak i pod makijaż. Razem z pozostałymi kosmetykami z linii ZIELONA HERBATA w przyjazny i przyjemny sposób dba o cerę problematyczną.
Jak widać krem ma lekko zielony kolor i żelową formułę. Idealnie się rozprowadza i dzięki lekkiej konsystencji szybko się wchłania.
Zaraz po nałożeniu czuć świeżość na skórze, nawilżenie i natychmiastowe zmniejszenie porów! Krem bardzo dobrze przyjmuje podkład, jest dla niego neutralny i co najważniejsze podkład nie spływa po kremie.
Jednak przed aplikacją podkładu należy chwilkę poczekać do całkowitego wchłonięcia (zajmuję to dosłownie chwileczkę).
Skład według mnie nie jest najgorszy. Na samym początku mamy glicerynę i betainę, i kilka emolientów. Następnie ekstrakt babassu, kolejny nawilżacz (Biosaccharide Gum-4), ekstrakt z zielonej herbaty. Tocopheryl Acetate to konserwant, jednak jest w połowie składu, więc jest na prawdę dobrze! 3-0-Ethyl Ascorbic Acid to kwas askorbinowy, czyli znana wszystkim witamina C! Dalej mamy olejek z drzewa herbacianego, który działa antybakteryjnie. Allantoina działa łagodząco i przeciwzapalnie.
Ascorbyl Palmitate wspomaga ukrwienie skóry, chroni skórę i rozjaśnia przebarwienia. Kwas hialuronowy – kolejny nawilżacz! Dalej w składzie kolejne składniki nawilżające i konserwant ( Tocopherol ). Squalene to olejek, który pomaga wnikać składnikom wgłąb skory, nawilża, chroni przed promieniami UV i wpływem środowiska.
Dalej niestety trochę chemii, która pomaga utrzymać kosmetyki w odpowiedniej konsystencji i konserwantów.
Niestety zaraz przed perfumami mamy parabeny (Methylparaben i Ethylparaben)… Są one jednak zaraz przed substancjami zapachowymi, więc według mnie nie jest źle. Mogłoby jednak mimo wszystko ich nie być…
Nikt jednak tutaj nie mówił, że kosmetyk jest naturalny. Obecność parabenów troszkę mnie przestraszyła, jednak są one na końcu składu! Także nie skreślajmy od razu tego kremu!
Podsumowując, działanie kremu jest na prawdę świetne. Matuje skórę, delikatnie nawilża, zmniejsza pory. Chroni także skórę przed szkodliwym działaniem środowiska, także przed smogiem, który w tym okresie jest wszechobecny. Skóra po użyciu kremu jest miękka, nawilżona, dobrze przyjmuje nakładany podkład. Cena też nie jest wysoka, około 20 złotych.
Minusy? Jest jeden! W składzie mamy parabeny… Są to konserwanty, które wydłużają żywotność kosmetyków. Dużo ostatnimi czasy głośno o parabenach i wszyscy jednogłośnie zaczęli je omijać szerokim łukiem. Jednak do tej pory nic „parabenom” nie udowodniono (a przynajmniej ja się na takie informacje naukowe nie natknęłam), a często zamiast parabenów do kosmetyków dodawane są dużo gorsze substancje.
Kosmetyk bez konserwantów będzie miał krótką datę ważności, także są one potrzebne.
Jedyne na co bym zwracała uwagę w składzie, to na miejsce w którym znajdują się konserwanty. Tutaj pierwszy mamy w połowie składu, następnie już na końcu. Także naprawdę, jest dobrze!
A wy jaki stosunek macie do konserwantów w kosmetykach? Zwracacie na to uwagę? Stosowałyście ten krem? Czekam na Wasze komentarze!
Ja mam teraz wersję z białym węglem, ale ta z zieloną herbatą jest bardzo zachęcająca.
dawno nie miałam nic z tej firmy
Chcialam kupić cała serie z herbata, ale nie moge jej znalezc 🙂
Kremu niestety nie miałam , lecz mam z tej samej serii serum w perełkach i jestem z niego zadowolona 🙂
Ja nie mam nic do parabenów. Nie dajmy się aż tak zwariować.
Kremiku nie miałam ale prezentuje się ciekawie i myślę, że mogłabym się z nim polubić :).
Pozdrawiam! :*
Wszędzie parabeny, nawet w produktach, które mogłoby się wydawać są dość naturalne :/ Chyba po prostu trzeba trochę przestać zwracać na nie uwagę.
A z produktem jeszcze się nigdy nie spotkałam. Nawet nie wiedziałam go w sklepach Oo
takiego jeszcze nie miałam.. chyba czas wypróbować ! 🙂
obserwuję i zapraszam do siebie 🙂
https://kaarolkaa95.blogspot.com/
Ja aż tak nie zwracam uwagę na składy ale ogólnie bardzo dobrze dogaduje się z produktami bielendy 🙂
Właśnie teraz używam go na dzień i jego brata z tej samej serii na noc. Mimo,że mam mieszanką skórę w kierunku tłustej to wysusza mi miejscowo skórę, pory też nie widzę, by były zmniejszone, ale matuje dość przyzwoicie. Przyjemnie pachnie.
uwielbiam wszystkie produkty bielendy 🙂
http://wooho11.blogspot.com/ – zapraszam kochana <3 pozdrawiam cieplutko
Kremów od Bielendy nigdy nie miałam. Ten wygląda całkiem fajnie, szczególnie, że zieloną herbatę bardzo lubię 😀 Cery typowo mieszanej nie mam, ale myślę, że i w moim przypadku mógłby się sprawdzić 😉
Krem bardzo ciekawy, szkoda tylko że ma parabeny:)
również obserwuje:*
Wiesz, teraz to chyba w każdym kremie są substancje w jakimś stopniu szkodliwe dla człowieka. Od tego pewnie już nie uciekniemy…
pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)
Bielenda ostatnio szaleje z nowymi kremami, seriami, produktami, zapachami, ekstraktami, że aż nie nadążam za tym wszystkim 🙂
tego typu kosmetyki sprawdzały się u mnie dobrze dekadę temu 🙂 niestety po trzydziestce potrzebuję treściwszych konsystencji… zwłaszcza o tej porze roku, kiedy moja cera szybko się odwadnia.
Miałam z tej serii maseczkę i była całkiem fajna. Akurat tego kremu nie miałam 🙂 Ja nie zwracam zbytnio uwagi na parabeny. Raczej zawsze obserwuję skórę, jak się zachowuje po danym produkcie 🙂
Nie wiem po co tu te parabeny bo poza tym fajnie
do 30 wcale tak daleko nie mam, a jednak cera jak u nastolatki nadal xD
nice post!thanks you shring!
if you pick up dresses, glamchase pink and gray bridesmaid dresses reviews gives you amazing choices.
http://www.glamchase.co.uk
Zielona herbata przemawia za… 😀 ♥ I bardzo lubię tą firmę. Jednak nie używałam tego kremu.
Akurat krem nie dla mnie. Z tej marki natomiast obecnie używam płyn do demakijażu z białym węglem.
Ja myślę, że Bielenda i tak ma całkiem niezłe składy jak na kosmetyki drogeryjne:) Fajnie piszesz, obserwuje:)
Moja koleżanka używa i mówiła, że jest naprawdę super 🙂 Ja jednak ze swoją cerą pozostanę nadal przy kosmetykach dla dzieci 🙂
Czyli nie tylko ja mam ten problem! 🙂
u mnie jest ten problem ze niektore ich kosmetyki mnie uczulaja i musze uważać co stosuje:(
BUZIAKI:*
http://WWW.KARYN.PL
Lubię takie formuły 😉 z tej serii mam maseczkę , sprawdzę 😉
Wygląda bardzo apetycznie, niestety nie używam drogeryjnych kremów 😉
Mam już jeden z Bielendy i jest na prawdę dobry chyba się skuszę na ten 😍
Zapraszam do Siebie !
Jestem bardzo ciekawa tej serii Bielendy 🙂
Jestem bardzo ciekawa tego kosmetyku, posiadam cerę skłaniającą się do przetłuszczeń, ale sądzę że się do niego przekonam 😉 Pozdrawiam i zapraszam do mnie po ''świąteczne ciasteczka'' http://patiqueboom.blogspot.com/?m=0
Brzmi super, myślę że mógłby się spodobać mojemu mężowi i bratu 🙂 Obserwuję i pozdrawiam serdecznie ;*
Skład wcale nie jest taki zły, czasami to aż strach etykietę przeczytać. Z chęcią wypróbuję 🙂
Lubię ich produkty, jestem ciekawa tej serii. Obserwuję i zapraszam do siebie w wolnej chwili 🙂
Bardzo intryguje mnie ta seria, ale mam wymagającą skórę i kremy Bielenda nie chcą z nią współpracować. Dobrze, że u Ciebie się sprawdził:)
Uwielbiam ten krem, właśnie kończę i na pewno do niego jeszcze wrócę 🙂
Bielenda się u mnie zawsze sprawdza, toteż nie mogę się doczekać, żeby ten krem spróbować^^ Mam nadzieję, że pachnie zieloną herbatą, gdyż jestem jej maniakiem:)
Może wzajemna obserwacja? -> staying true to myself
Uwielbiam produkty Bielendy! Świetna recenzja i blog, obserwuję i czekam na więcej!
Pozdrawiam, Julia z morovv.blogspot.com 🙂
Kusi mnie ten kremik, może kiedyś wypróbuję 😉
U mnie matujące kremy nie zdają egzaminu, wolę naeilżające.
obecnie mam kremik węglowy i bardzo sobie go chwalę 😉 myślę, że ten też by się u mnie sprawdził
Bardzo zaciekawila mnie ta linia Bielendy, bede polowac na ten krem bo mysle ze fajnie sie sprawdzi wiosna i latem 😉 Z przyjemnoscia Cie obserwuje <3
Całkiem ciekawy ten kremik, jednak bardziej widziałabym go na lato niż na zimę 🙂
Ja tam się parabenów nie boję i w polecam ochotę na całą tę serię ☺
Z tej serii miałam serum, esencję i hydrolat – z kremu pewnie też byłabym zadowolona. Co do parabenów – nie za bardzo zwracam uwagę na skład, bardziej na to, jak na dany produkt reaguje moja cera =)
Jak nie parabeny, to dadzą inne konserwanty, często o wiele gorsze 😉 Parabeny podobno są dobrze przebadane i tak, jak piszesz, nic im nie udowodniono…
Muszę przyznać, że uwielbiam firmę bielenda i kusi mnie większość ich nowości 😀 Ten krem także, ale póki co niedawno kupiłam płyn micelarny z tej serii 🙂
Lubię niektóre kosmetyki tej marki 😉
brzmi bardzo interesująco..:)
mi się wydaje całkiem fajny 🙂 już się przyglądałam tej serii
Przez najbliższy tydzien będę przeglądał cały ten blog.Bo wydaję mi się że nie jest on taki dobry jaki się wydaje.
proszę bardzo, nie mam nic do ukrycia 😉